Głoduj na zdrowie

GŁODUJ NA ZDROWIE

Czas sprzyja oczyszczającym zabiegom, rozpoczynam głodówkę, zapraszam do wymiany wrażeń i doświadczeń  k.2@op.pl – Katarzyna

– dzień pierwszy 7 marca – Księżyc jest w zaskakującej fazie (początek pierwszej kwadry, czyli dopełnia), jednak koleżanka dochodząca już w głodówkach do 20-dni, wyznaczyła właśnie ten czas jako najlepszy do startu. Waga 56,5 kg. Jestem przygnębiona, po głowie tłuką mi się tematy, z którymi nie mogę sobie poradzić. Dodatkowo jestem przeziębiona, czasami kicham, bo mam lekki katar. Czuję się w niejedzeniu ogólnie dobrze, nie występują żadne bóle głowy, które jeszcze 3 lata temu zdarzały mi się przy pierwszym dniu głodówki, cieszy mnie to, gdyż wskazuje na znaczne oczyszczenie organizmu z toksyn dzięki metodzie NIA, którą zakończyłam w grudniu. Jedynym przygotowaniem był brak kolacji poprzedniego dnia. Głodówkę poprzedziłam piątkiem na samej wodzie i jarską sobotą, jednak w niedzielę zafundowałam sobie na obiad kaczkę, co nie jest ani roztropne, ani zalecane. Cóż,  Dzisiaj od rana piję tylko wodę i mam na nią ogromne zapotrzebowanie. Obserwuję też zwiększone zapotrzebowanie na sen, więc po wydaniu rodzince obiadu … 🙂

– dzień drugi 8 marca – w nocy wstawałam, by napić się wody, od rana mam dużo siły, poranna gimnastyka – zero zakwasów po intensywnych ćwiczeniach weekendowych, szczególną przyjemność sprawił mi gorący przysznic, skóra stałą się bardziej wrażliwa, a brzuszek wiele mniejszy, waga 56 kg. W ciągu dnia czuję napływające fale chłodu, rozgrzewam się pijąc ciepłą wodę i zerkając na czerwony kolor w ubraniu. Wiem, że uczucie chłodu bywa w głodówkach uciążliwe, dlatego ubrałam się cieplej, w jasnych, ciepłych kolorach. Pojawiło się wrażenie zogniskowanego/punktowego ciepła poniżej pępka, szybko. Przy poprzednich głodówkach takie zogniskowane ciepło, które przemieszczało się w górę ciała z każdym następnym dniem głodówki, pojawiało się dopiero czwartego/piątego dnia. Praca idzie mi dobrze, żadnych kłopotów z koncentracją, żadnego bólu głowy, lekkie wyciszenie, wyraźny spokój. Czuję też głód i lekkie zmęczenie przedramion, tak „ręce opadają” 🙂 . Ok 12 godz. senność nie do opanowania, chwila przerwy na relaks z zamkniętymi oczami i wracam do pracy.  Do wieczora trudna do opanowania senność.

– dzień trzeci – 9 marca – czuję się wyjątkowo dobrze, duża ilość pracy nie sprawia kłopotów, zmniejszone zapotrzebowanie na wodę, uczucie chłodu, wieczorem sporo gotowania z uwagi na czterodniowy wyjazd, pachnie wszystko przepysznie, jednak z łatwością trwam w głodówce.

– dzień czwarty – 10 marca – podróż nad ranem, sprawia mi trudność dobiegnięcie na miejsce spotkania, przyspieszony marsz wymaga bardzo równego i głębokiego oddechu. Waga nad ranem wskazywała 54 kg. Czuję się dobrze i myślę wyjątkowo jasno. Żadnego bólu głowy, jedynie tkliwość nerek. Rozpoczynam warsztaty techniki Bowena, męczy mnie stanie przy długich prezentacjach. Zabiegi znoszę wyjątkowo dobrze. Bowen to technika, w której można wykonać najwyżej 2 procedury raz w tygodniu. Warsztat wymaga demonstracji na ciałach uczestników, więc każdy dostaje większą dawkę impulsów, no i cztery dni dzień po dniu. Mam jednak wrażenie jakby właśnie ta technika była teraz dla mnie najbardziej odpowiednia. Bardzo kokietują mnie wszystkie zapachy, tak smacznie wszystko pachnie, tak sobie myślę, że bardzo lubię jeść, ale trwać w głodówce też lubię. Omijają mnie dolegliwości przejedzenia czy niesłużącej żołądkowi kuchni „na mieście”, jedynie nerki przypominają się, zachęcają by wsłuchiwać się bacznie w mowę ciała. Jestem wyjątkowo spokojna i zdystansowana.

– dzień piąty – 11 marca – wstałam bardzo osłabiona, bolą mnie całe nogi – wspominają wczorajsze szybkie marsze, to dziwne, bo w marszach są zaprawione. Rozpoczynam więc ten dzień od lewatywy. Często odpoczywam, a w czasie przerwy obiadowej śpię. Bardzo mi się jednak podoba to, co się dzieje z moim ciałem, jest wysubtelnione, a jednak wchłania kolejne procedury Bowena z łatwością. Osłabienie mija wieczorem, jutro będzie zupełnie inny dzień. Pojawiają się we mnie rozważania mistyczne. Nie wiem jak z wagą, bo tego przyrządu tutaj brak. Głodówka stwarza szansę zmiany swoich uzależnień żywieniowych, np zmniejszenie zapotrzebowania na sól czy ostre przyprawy, czy też na słodycze. Wyraźnie czuję nerki, zwiększam ilość pitej wody, by je dobrze przefiltrować.

– dzień szósty – 12 marca – spokojny, nieco senny dzień, brak uczucia głodu, piję dużo, uczestniczę w warsztatach tak jak pozostali członkowie, głodówka w niczym mi nie przeszkadza. Czuję dokładnie bicie serca i pulsowanie kanału centralnego wzdłuż brzucha. Mam lekko podwyższoną temperature. Śpię dobrze i spokojnie. Spokój jest we mnie i wokół mnie.

– dzień siódmy – 13 marca – pierwszy dzień w pełni komfortowy, myślę treźwo, mam dużo siły i już nie tak dużo zapotrzebowania na sen, zabiegi wywołują oczekiwane efekty. Długi marsz wieczorny, z obciążeniem – bez zadyszki, ale w nieco wolniejszym tempie niż zazwyczaj, czuję wyraźnie mocne bicie serca. Waga sprawdzana wieczorem 51,5 kg.

– dzień ósmy – 14 marca – głodówka uczy spokoju i równego rytmu, a także spowolnienia tempa. I jak to możliwe, że zdążam wszędzie na czas 🙂

OSTRZEŻENIE:

Tak długie głodówki można przeprowadzać po przygotowaniu. Zaczynamy od jednego dnia na samej wodzie raz w miesiącu – 3 razy, potem jednodniówka raz w tygodniu – 3 razy, następnie przechodzimy do 3-dniówki raz w miesiącu, następnie możemy spróbować dłużeszj głodówki 4-7 dniowej ,ale jedynie dwa razy w roku , najlepiej na wiosnę i na jesieni (okresy postów).

Każda głodówka powinna być poprzedzona przygotowaniem – tyle dni trwającym jak długą planyjemy głodówkę, czyli jeden dzień na warzywach, owocach i sokach, jeden dzień głodówki i jeden dzień wychodzenia na sokach i gotowanych warzywach. Ważne jest szczególnie wychodzenie z głodówki – musi to być powolne wprowadzanie produktów. Nagłe rzucenie się na jedzenie, szczególnie po dłuższej głodówce, może sopowodować szok dla organizmu, a nawet śmierć. Więc OSTROŻNIE !!!

Więcej informacji o leczniczym działaniu głodówek dostępne na stronie: GŁODÓWKA